null

Burmistrz Woli do rządu: Nie zrzucajcie odpowiedzialności na dyrektorów szkół, tylko przygotujcie wytyczne.

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Uczniowie w korytarzu szkolnym oczekujący na szczepienia, liceum imienia C.K. Norwida
Uczniowie oczekujący na szczepienie

Przeciążeni już dziś dyrektorzy szkół, mają dodatkowo wyręczać Sanepid w przeprowadzaniu wywiadu epidemicznego. Jest tylko jeden problem: nie mają dostępu do danych, od których zależy czy ktoś ma iść na kwarantannę.

  • Ministerstwo nie daje narzędzi pozwalającym nawet w pełni zaszczepionych klas nie wysyłać na zdalną
  • W czwartej fali nadal brakuje jasnych przepisów postępowania ws. COVID-19
  • Sanepid pomimo braku przepisów ratuje się przenosząc część odpowiedzialności na dyrektorów
  • Dyrektorzy boją się, że z braku jasnych przepisów mogą ich spotkać konsekwencje prawne
  • Tracą uczniowie i rodzice

Zgodnie z prawem osoby przez rok od podania drugiej dawki szczepienia, zwolnione są z kwarantanny w przypadku kontaktu z osobą zakażoną wirusem SARS-COV2. Wyjątkiem jest pojawienie się objawów lub skierowanie na test.

– Dwa miesiące temu wystąpiliśmy do ministerstwa o narzędzia prawne pozwalające wdrożyć to w szkołach. Chodzi o ograniczenie organizowania zdalnych lekcji dla zaszczepionych uczniów – mówi Krzysztof Strzałkowski, burmistrz Woli.

W dzielnicy często dochodziło do sytuacji, w której na zdalne nauczanie trafiały klasy, w których choć wszyscy uczniowie byli zaszczepieni, to szkoła organizując naukę nie mogła się posłużyć deklaracjami uczniów. Ministerstwo odpowiadając na wniosek władz Woli, odpowiedziało negatywnie tłumacząc, że dane o szczepieniach są danymi medycznymi. To jednak nie przekonuje burmistrza Woli.

– Z wydawanych wraz z zaszczepieniem certyfikatów można korzystać na granicy czy w samolocie, wystarczyłaby tylko wola polityczna, by mogłyby być używane w szkołach – podkreśla Strzałkowski.

Zamiast ułatwień utrudnienia

Kilka dni po otrzymaniu odpowiedzi od Ministra Zdrowia, dzielnica i placówki oświatowe na jej terenie otrzymały kolejne pismo w tej sprawie. Tym razem przyszło ono od Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie i choć sam autor w piśmie stwierdza, że przekazywane wytyczne nie zostały określone w przepisach prawa powszechnie obowiązującego, to zawierają instrukcję, jak dyrektor szkoły powinien przeprowadzać wywiad epidemiologiczny w przypadku stwierdzenia zarażenia w placówce. Zdaniem włodarza Woli to skandal.

– Jesteśmy przed szczytem czwartej fali, rząd miał wystarczająco dużo czasu, by przygotować odpowiednie przepisy tak, by Sanepid nie musiał tworzyć takiej prowizorki – mówi Strzałkowski.

To nie upraszcza sytuacji dyrektorów szkół, którzy już dziś są przeciążeni odpowiedzialnością za brak przepisów dotyczących postępowania z COVID-19.

– Jak informują media, masowo wykupują sobie polisy od odpowiedzialności cywilnej – bo niejasnych zasad nie sposób przestrzegać – podsumowuje Strzałkowski.

Nieprzejrzystość przepisów staje się również problemem dla rodziców i pracodawców.

– W sytuacji, kiedy na naukę zdalną trafia dziecko zaszczepione, którego nie dotyczy kwarantanna rodzice muszą się nim opiekować kosztem swoich możliwości zawodowych – zaznacza Strzałkowski.